Refleksje o drodze zdrowienia dla Dorosłych Dzieci Alkoholików.

spis treści:

Identyfikacja | Przekraczanie poczucia inności | Akceptacja siebie i swojej historii jako początek zmian | Cechy DDA | Mocne strony DDA | Drogi wyjścia | Wybór w zgodzie z sobą | Kierunek zmian: Stare i nowe ja [pdf]; Obietnice DDA [pdf]

Uczucia z przeszłości | Emocje - Twój wewnętrzny drogowskaz | Dzienniczek uczuć | Abecadło uczuć czyli co tam w sercu gra | Meandry uczuć | Wyrażanie emocji a asertywność

Twoja wewnętrzna struktura | Wewnętrzne Dziecko | Wewnętrzny Rodzic | Wewnętrzny Dorosły | Integracja

Równowaga w dawaniu i braniu | Równowaga w dawaniu i braniu na gruncie zawodowym | Zrównoważone zaspokajanie swoich potrzeb a poczucie szczęścia



IDENTYFIKACJA

Himalaje Indyjskie. Tybetańskie flagi modlitewne

Każda trochę inna,
a wszystkie tą samą nicią połączone,
tym samym wiatrem smagane.

Na początku wcale nie jest łatwo zidentyfikować się z problemem bycia Dorosłym Dzieckiem Alkoholika Pod tymi trzema słowami kryje się tyle bólu, zwątpienia, samotności, rozczarowań, wstydu, buntu, złości... a uczucia te mają tak silną dynamikę, że bardzo możliwe iż od lat nie chcesz dotykać tego tematu, często z lęku że emocje te wypłyną ze zdwojoną siłą i obezwładnią w codziennym życiu. Wcale bym się nie zdziwiła gdybyś był jedną z wielu tych osób, które stwierdziły: przeszłość jest zamknięta, nie ma o czym mówić. Liczy się tylko teraźniejszość albo przyszłość. Może i chciałbym coś poprawić w moim życiu, ale zdecydowanie nie chcę już wracać do przeszłości. Było, minęło. Wiele z Twoich obaw jest uzasadnionych, te uczucia to jak nierozbrojona bomba, która mogłaby eksplodować i bez właściwego zabezpieczenia przyniosłoby to więcej strat niż pożytku. Dlatego nie bez powodu mówi się że w przypadku choroby alkoholowej, która rani całą rodzinę nie da się zdrowieć w izolacji. Niezwykle ważne aby w przeżywaniu tych nieprzyjemnych uczuć znaleźć oparcie w ludziach, którzy nie tylko rozumieją problem teoretycznie, ale wręcz odczuwają go niemal każdą komórką ciała, rozumieją w lot o czym jest mowa, potrafią się podpisać pod większością słów które wypowiada się we łzach lub w złości a czasami z zażenowaniem. Świadomość że jest się naprawdę rozumianym w swych najgłębszych, do tej pory skrywanych emocjach, świadomość że ktoś obok ma podobne doświadczenia większości DDA daje poczucie ogromnej ulgi, wręcz pozbycia się balastu emocjonalnego, który mimo że często ukrywany, to jednak w różnych formach ciążył w codziennym życiu. Na początku zresztą wcale nie trzeba mówić o sobie, już samo wysłuchanie że inni mieli podobnie, uwalnia od ogromnego napięcia, które podskórnie towarzyszyło Ci w życiu. Być może nie spotkałeś jeszcze DDA który Cie zrozumiał i pomógł. Ta książka jest właśnie zaproszeniem do takiego spotkania.

powrót




PRZEKRACZANIE POCZUCIA INNOŚCI

Himalaje Indyjskie.

W alkoholowej rodzinie jednym z najbardziej dotkliwych uczuć była samotność. W takiej rodzinie problem nadmiernego picia albo się pomijało milczeniem, albo się zaprzeczało (sugerując urojenia i przewrażliwienie tym, którzy ośmielili się o tym wspomnieć) , albo oskarżało się alkoholika (nie ukrywając wprawdzie problemu nałogu ale zazwyczaj ukrywając uczucia które z tym się wiązały). Cechą wspólną Dorosłych Dzieci Alkoholików jest wieloletnie milczenie niekoniecznie na temat samego picia, ale właśnie na temat uczuć z tamtego okresu. Pomijanie dominujących uczuć milczeniem, budowało mur samotności w rodzinie. Życie sprowadzało się do zewnętrznego funkcjonowania rodziny, w odcięciu od uczuć i bliskości. Poza rodziną nie było zresztą lepiej. Ponieważ alkoholizm jest tematem wstydliwym, często piętnującym całe rodziny, również na zewnątrz - w ramach chronienia własnej godności - temat picia i związanych z tym trudnych uczuć również stawał się tabu. W ten sposób dziecko alkoholika murem milczenia i samotności odgrodzone było i od rodziny, i od środowiska. Nie znaczy to wcale że dziecko alkoholika było samotnikiem izolującym się od ludzi. Często wręcz przeciwnie - miało grono swoich przyjaciół, wspólne realizowanie zainteresowań, ot choćby po to żeby wyrwać się z zimnego lub awanturującego się domu. Jednak wielu Dorosłych Dzieci Alkoholików wspomina że, pomimo tych działań, czuło jakąś niewidzialną szybę oddzielającą ich od ludzi i świata. Latami doskwierało im poczucie inności. A przecież nie musi tak być, chociażby z tej prostej przyczyny że problem jest bardziej powszechny niż wielu się wydaje.

W POLSCE JEST PONAD MILION DOROSŁYCH DZIECI ALKOHOLIKÓW

Dlatego jestem pewna, że wśród Twoich znajomych, lub kolegów ze szkolnej ławki, są osoby świetnie Cię rozumiejące z poziomu własnych doświadczeń - liczby mówią same za siebie. O wielu pewnie nawet nie wiesz, bo większość ukrywała przed światem problemy z którymi przyszło im się kiedyś zmierzyć. Ale to właśnie oni są w stanie pomóc Ci w uporaniu z trudną przeszłością.
Bo kiedy DDA ma okazję spotkać się z innym Dorosłym Dzieckiem Alkoholika, które już nie ukrywa tego fragmentu swojego życia i osobowości, kiedy mają okazję porozmawiać o swoich doświadczeniach życiowych i uczuciach - znika poczucie inności, znika poczucie samotności a nawet poczucie wyjątkowo dotkliwego losu. Takie spotkanie jest jak łyk ożywczej wody. Takie spotkanie pozwala pogodzić się z mroczna historią i z większą lekkością wyjść życiu na przeciw. Bo jak powszechnie wiadomo cierpienie przeżywane w samotności urasta do niebywałych i chorobliwych rozmiarów a cierpienie podzielone z drugą, rozumiejącą je osobą, zmniejsza się do rozmiarów ludzkich.

Wskazówki:
Życzę Ci wysłuchania i rozmowy z innym DDA, którego możesz spotkać w swoim środowisku lub w zorganizowanych grupach DDA działających
- jako forum dyskusyjne w internecie www.dda.pl
- przy ośrodkach terapeutycznych dla rodzin alkoholików
- w ramach mitingów, czyli spotkań grup 12 kroków, adoptowanych od Anonimowych Alkoholików


Wszelkich szczegółowych informacji gdzie i kiedy odbywają się terapie lub mitingi DDA najbliżej Twojego miejsca zamieszkania, możesz uzyskać u pełnomocnika ds. Rozwiązywania Problemów Uzależnień (w Urzędzie Miasta) lub w internecie na stronie Państwowej Agencji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych www.parpa.pl lub na stronie Dorosłych Dzieci Alkoholików www.dda.pl

powrót




AKCEPTACJA SIEBIE I SWOJEJ HISTORII JAKO POCZĄTEK ZMIAN

Himalaje Indyjskie.

Być może jesteś jedną z tych wielu osób które nie chcą zaakceptować swoje historii, punku życia w którym się jest , i tego jakim się jest . Najprawdopodobniej z obawy przed stagnacją, przed wyrażeniem zgody na to, na co w głębi serca zgody nie ma. Ale paradoksalnie kluczem do zmian jest właśnie akceptacja, która wcale nie jest przypieczętowaniem na wieczność tego co boli lub niechciane , ale początkiem głębokiego zrozumienia bez którego trudno o rzeczywiste i trwałe zmiany. W rzeczywistości akceptacja jest milowym krokiem w kierunku życia za którym tęsknisz, cech charakteru, których pragniesz i marzeń, jakie chciałbyś zrealizować.

I w akceptacji wcale nie chodzi o to żeby litować się nad sobą, wcale nie chodzi o to żeby stawać się nadmiernie pobłażliwym dla siebie. A jednak kiedy uważnie wsłuchasz się w historię innych DDA, kiedy uczciwie spojrzysz na własną historię - trudno zaprzeczać faktom że było się zaniedbanym i emocjonalnie, i wychowawczo . Wielu DDA dostrzega swoje braki, niedociągnięcia i w głębi ducha ma do siebie pretensje, ze nie umie tego lub tamtego jak inni ludzie. Że nie radzi sobie w bliskich związkach tak jakby chciało, albo z własnymi dziećmi, albo nie potrafi się spontanicznie bawić, albo asertywnie odmówić gdy sytuacja tego wymaga ... problemy można mnożyć. To często prawda - ale warto pamiętać, że nie dane Ci było doświadczyć zdrowej miłości i wychowania. Te braki były tak wyraźne, że właśnie dlatego DDA jeszcze jako dzieci marzyły żeby podpatrzeć jak żyją ludzie z tzw. normalnych rodzin. Wielu wspomina że chciało wiedzie co to znaczy normalnie żyć a potem dostosować się do tego wzoru. Ale prawda jest taka, że kluczem do zmian nie jest mechaniczne kopiowanie innych ludzi. Głębokie zmiany zaczynają się od pochylenia nad własną historią, od zrozumienia i współczucia, że wychodząc z tamtych warunków ma się swoje ograniczenia i braki. Od akceptacji starej prawdy, że z pustego to i Salomon nie naleje. I dlatego najpierw trzeba to puste wypełnić, to znaczy zadbać o swoje ważne i niezaspokojone potrzeby.

powrót




CECHY DDA

Kiedy DDA zrozumie, że nie jest winne cechom które się w nim wykształciły, łatwiej mu spojrzeć na swoje ograniczenia bez wstydu, po prostu jak na 'chorobę' którą zaraził się w alkoholowym domu. Oczywiście nie jest to choroba w medycznym znaczeniu tego słowa. Ale Twoja osobowość w dużej mierze jest jednak skutkiem alkoholowego środowiska w którym latami przyszło Ci żyć. Wielu DDA bardzo pomaga zapoznanie się z listą charakterystycznych cech DDA:

- dzieci alkoholików zgadują co jest normalne
- myślą, że różnią się od wszystkich innych
- osądzają siebie bezlitośnie
- trudno im się bawić i przeżywać radość
- mają trudności w przeprowadzeniu swoich zamiarów do końca
- dorosłe dzieci alkoholików traktują siebie bardzo poważnie
- trudno im nawiązywać bliskie kontakty
- bezustannie poszukują potwierdzenia i uznania
- są albo nadmiernie odpowiedzialne albo nadmiernie nieodpowiedzialne
- są niezwykle lojalne (nawet w obliczu dowodów, że druga strona na to nie zasługuje)
- ulegają impulsom
- przesadnie reagują na zmiany, na które nie mają wpływu

Wykaz ten sporządziła światowej sławy terapeutka Janet G. Woititz, zauważając że DDA z którymi pracowała na przestrzeni wielu lat, każdorazowo podpisują się pod większością tych cech. A Ty z iloma cechami się identyfikujesz?

Kiedy ma się okazję spojrzeć na tę listę, zamiast obwiniania siebie, widzi się problem szerzej. Zazwyczaj pojawiają się wówczas myśli: więc nie tylko ja tak mam, więc nie jestem jakimś odmieńcem . Mam nadzieję że w tym momencie poczułeś ulgę a może nawet zaśmiałeś się. W Twoją osobowość wpisany jest syndrom DDA - jak się o tym fachowo mówi. Dzięki tej informacji jest ogromna szansa, że miejsce krytycyzmu zastąpi współczucie (że w alkoholowym środowisku tak musiało to w Tobie się podziać ) i troska ( aby zwyczajnie sobie pomóc, i wreszcie dać sobie wszystko co potrzebne do prawidłowego rozwoju.) Choroba alkoholowa w Twojej rodzinie jest chorobą paradoksów, może być do końca życia twoim przekleństwem a może być katalizatorem do takich potężnych zmian w Twojej osobowości, że w miejsce niezbyt chlubnego syndromu DDA wykształca się zupełnie nowy zespół cech. Co ciekawsze - zespół cech pięknych i rzadkich.

Jeżeli DDA zrozumie, że choroby się nie wybiera, że choroba się ludziom zdarza, i że najlepszym co można zrobić jest jej leczenie - wówczas otwiera się droga do zmian i do nowego, lepszego życia. W tym właśnie sensie akceptacja siebie i swojej historii staje się początkiem zdrowienia i początkiem pisania nowego, piękniejszego rozdziału swojego życia.

Wskazówki:
- Polecam przeczytanie sztandarowej książki dla DDA pod tym samym zresztą tytułem: Janet G. Woititz, 'Dorosłe dzieci alkoholików'.
- Oprócz tego o syndromie DDA, w nieco innym ujęciu, z którym też warto się zapoznać, piszą Timmen L. Cermak, Jacques Rutzky w doskonałym przewodniku po terapii DDA: 'Czas uzdrowić swoje życie. Przewodnik do pracy nad sobą. Kroki w stronę zdrowienia Dorosłych Dzieci Alkoholików'.
- Obydwie książki uważam za podstawowe w obszarze terapii DDA.

powrót




MOCNE STRONY DDA

Himalaje Indyjskie.

a wydawałoby się, że w tych warunkach nic nie wyrośnie

Jakkolwiek DDA wchodzą w dorosłe życie z wieloma obciążeniami emocjonalnymi, z którymi muszą się borykać. To nie jest prawdą ze mają tylko te utrudniające życie cechy. Wielu z nich często jest wręcz nieświadomych swoich bardzo mocnych stron. Żeby przetrwać, przeżyć i nie załamać się w alkoholowym środowisku, dziecko alkoholika musiało wykształcić w sobie nieprawdopodobną odporność na traumatyczną sytuację doświadczaną przez wiele lat. Dlatego Ci którzy przetrwali, oprócz ran mają również niezwykle mocne strony swojego charakteru, a ich odporność często jest lepiej rozwinięta niż u ludzi dorastających we wspierających domach. Kiedy robi się emocjonalny bilans tego co przyniósł los, nie można zapominać właśnie o tych mocnych stronach, które służą i wspierają również w dorosłym życiu. Wielu DDA, tym którym udało się przetrwać, bardzo lubi wsłuchać się w zaproponowane przez Cermaka i Rutzkyego porównanie życia dzieci alkoholików do tygla w którym topi się szlachetny metal aż do uzyskania czystego złota. Każdy DDA, który przetrwał, ma w sobie takie właśnie złoto, w formie odporności którą nabył w tyglu rodzinnego piekła. Być może jeszcze tego nie dostrzegłeś, ale to przejście próby ognia może być dla Ciebie źródłem zasłużonej dumy, poczucia wartości i pokrzepienia w trudnych chwilach. Dla potrzeb terapii Cermak i Rutzky wyróżnili następujące formy odporności, takie jak:

- inteligencja
- wytrwałość
- kreatywność
- niezależność
- budowanie relacji
- pogłębiony wgląd
- inicjatywa
- moralność
- humor

Być może należysz do tych DDA którzy swoje życie i siebie widzą głównie w czarnych barwach, być może masz zaniżone poczucie wartości, albo masz tendencję do widzenia siebie jako ofiary Jeżeli tak jest, to dla bardziej zrównoważonego obrazu siebie czas uświadomić sobie swoje mocne strony. Jako DDA niewątpliwie masz przynajmniej dwie z tych niezwykle cennych cech, bez których nie mógł byś wyjść obronną ręką z ciężkiej sytuacji, z którą przyszło Ci się zmierzyć jako dziecku. W procesie terapii oprócz dostrzegania swoich ran, koniecznie trzeba dostrzec swój skarb - swoją wewnętrzną siłę. Dla wielu to bardzo budujące okrycie że posiada się w sobie cechy na miarę czystego złota. Cechy, które po zagojeniu emocjonalnych ran mogą Ci służyć już nie tylko do przetrwania, ale do zbudowania pięknego życia w oparciu o tak mocne fundamenty.

powrót




DROGI WYJŚCIA

Himalaje Indyjskie. Drogi w Himalajach

Jak powszechnie wiadomo choroba alkoholowa dotyka całą rodzinę, dlatego nowoczesne formy pomocy są kompleksowe i skierowane nie tylko do alkoholików, ale również do ich najbliższych. Alkoholików leczy się z uzależnienia, natomiast rodziny z tzw. współuzależnienia. W Polsce pomoc dla rodzin alkoholowych jest bardzo rozbudowana, realnie dostępna i w przeważającej części bezpłatna. Ponieważ problem alkoholowy nie jest tylko odizolowanym problemem alkoholika ale w swój krąg destrukcji wciąga osoby z najbliższego otoczenia; ponieważ oprócz cierpienia emocjonalnego nierzadko towarzyszy temu przemoc, ubóstwo czy popadanie w konflikt z prawem - w Polsce alkoholizm traktuje się jako poważny problem społeczny. W celu przeciwdziałania i minimalizowania negatywnym skutków alkoholizmu, została powołana Państwowa Agencja Rozwiązywania Problemów Alkoholowych (PARPA), która koordynuje pomoc osobom potrzebującym, oferuje szkolenia, publikuje literaturę i wyznacza naprawdę wysokie standardy pomocy rodzinom alkoholików.

Dzięki temu, jeżeli zechcesz skorzystać z takiej pomocy, możesz być pewien że jest ona nie tylko w zasięgu ręki, ale że korzysta z najlepszych wypracowanych na świecie rozwiązań w tym zakresie . I tak Dorosłym Dzieciom Alkoholików proponuje się proces zdrowienia, który obejmuje

- terapię grupową (pomoc psychologiczna)
- terapię indywidualną (pomoc psychologiczna)
- uczestnictwo w mitingach DDA (samopomocowe grupy wsparcia)

Terapia grupowa tzw. przeżyciowa pozwala rozliczyć się z traumatycznym dzieciństwem tak aby przeszłość nie rzutowała negatywnie na obecne życie.

Terapia indywidualna daje możliwość skupienia się na tym co teraz konkretnie boli lub przeszkadza w życiu, tak aby dokonywać konstruktywnym zmian w sobie i w swoim zachowaniu.

Mitingi DDA to spotkania grup wsparcia dla osób z tym samym problemem pochodzenia z rodziny alkoholowej. Grupy te wzorowane są na Programie 12 kroków zaczerpniętych z AA i jet to program oparty na duchowym rozwoju jednostki.

Każda z tych form pomocy zapewnia zrozumienie dla tego co przeżywałeś, co czujesz i jak układa Ci się życie, ale oprócz autentycznego zrozumienia możesz liczyć na konkretne drogi wyjścia w przezwyciężaniu trudności z jakimi przyszło Ci się zmierzyć.

Wskazówki:
- Wyczerpujące informacje na temat przebiegu terapii grupowej DDA można znaleźć w przywołanej już książce (wydanej przez PARPA) : T. L. Cermak, J. Rutzky 'Czas uzdrowić swoje życie'.
- Natomiast pełne informacje dotyczące mitingów i Programu w oparciu którego działają, znajdują się na www.dda.pl.
- Grupy DDA, zarówno te terapeutyczne jak i te mitingowe, dla wielu są najlepszym i najbezpieczniejszym miejscem do poruszenia tematów jakie niesie alkoholizm rodziny. Nie ma tam bowiem historii zbyt strasznych lub zbyt wstydliwych. Wiele osób stwierdza, że nigdy wcześniej w tym konkretnym aspekcie swojego życia nie czuło takiego zrozumienia jak na grupach DDA i że wreszcie mają poczucie, iż właściwe informacje kierują do właściwych osób.

powrót




WYBÓR W ZGODZIE Z SOBĄ

Nie ma idealnych miejsc i nie ma idealnych ludzi, ale są wystarczająco dobrzy abyś mógł skorzystać z ich doświadczenia, siły i nadziei. W przypadku zdrowienia warto wyzbyć się hamującego perfekcjonizmu i nierealistycznych oczekiwań, stosując mądrą aowską zasadę, że w przypadku zdrowienia lepsze jest spotkanie nie w pełni zadowalające niż żadne. Mając na uwadze tę wskazówkę, która chroni przed biernością i uciekaniem od tego co jest możliwe 'tu i teraz', warto równocześnie dać sobie wybór w obszarze tego co dostępne. Ponieważ ośrodków, terapeutów i mitingów jest dużo, to bardzo prawdopodobne jest znalezienie takiego miejsca, które uznasz że zostało stworzone jakby specjalnie dla Ciebie. W Polsce ta paleta możliwości jest na tyle duża, że można spokojnie próbować dokonać wyboru w zgodzie z sobą, tzn. tak żeby dobrze się czuć z terapeutą i grupą. Ta uwaga jest o tyle ważna że spora część z DDA charakteryzuje się większą lojalnością wobec rodziny niż wobec siebie i podobne zachowania może automatycznie zastosować z wyborze miejsca zdrowienia, uważając że to co czuje nie jest ostatecznie tak bardzo ważne i może nie warto tego brać pod uwagę. Wybór grupy w zgodzie z sobą można więc potraktować jako jedno z pierwszych ćwiczeń wsłuchiwania się w swoje odczucia, szanowania ich i tym samym akceptowania siebie ze swoimi preferencjami i swoją wrażliwością. Wielu DDA przez całe lata psychicznie naginało się do alkoholowej rodziny rezygnując z siebie, a zdrowienie to przecież ma być proces odzyskiwania siebie. Odnalezienie 'swojej' grupy to dla wielu jak odnalezienie swojej przystani, do której będziesz mógł zawitać kiedy zechcesz. Więc jeżeli nie spodobało Ci się jakieś miejsce, to spróbuj znaleźć inne, być może nie to najbliższe w sensie fizycznym ale za to najbliższe w sensie emocjonalnym, najbliższe Twoich pozytywnych odczuć. Wspominam o tym dlatego, że znam osoby, które zraziwszy się jakimiś pierwszym spotkaniem uogólniło te odczucia na wszelką dostępną pomoc. A bywa tak - szczególnie w dużych miastach - że kilka przecznic dalej mogłyby odnaleźć grupę, która przypadnie im do serca od pierwszego spotkania, gdzie poczułyby się na swoim miejscu. Znam również takie osoby, które na szczęście wiedziały że ośrodki, mitingi, terapeuci choć realizują w zasadzie ten sam program to przecież różnie rozkładają akcenty, więc klimat spotkań jest różny - i te osoby niezrażone pierwszym spotkaniem i myślą, że 'to nie dla mnie', znajdowały całkiem szybko i całkiem sporo dla siebie w innym, nieodległym miejscu.

Warto więc spojrzeć na możliwości zdrowienia jak na dobrze zastawiony stół, z którego możesz skosztować tego i tamtego, aby wybrać to co najlepsze dla Ciebie.

Wskazówki:
Jeżeli nie jesteś pewien czy terapia lub miting są dla Ciebie właściwe, na grupach 12 kroków proponuje się uczestnictwo w 5 spotkaniach przed podjęciem decyzji czy z tego korzystać. Propozycja ta jest o tyle praktyczna, że zazwyczaj potrzeba trochę czasu, żeby oswoić się z 'językiem' grupy, jej zwyczajami i panującymi zasadami - a mając więcej informacji, łatwiej jest podjąć właściwą dla siebie decyzję.

powrót





UCZUCIA Z PRZESZŁOŚCI

Himalaje Indyjskie. Po lawinie

a miały być zwykłe monsuny

Jak już wspomniałam, wielu DDA nie chce wracać do przeszłości głównie z obawy przed silnymi i nieprzyjemnymi uczuciami, które mogłyby nieoczekiwanie eksplodować. Taka postawa jest w pełni zrozumiała. Niestety te pogrzebane emocje, są jak tykająca bomba, która może wybuchnąć w najmniej oczekiwanym przez Ciebie momencie albo jak źle zabetonowany reaktor jądrowy, z którego sączy się szkodliwe promieniowanie. Dlatego warto zająć się tym w sposób bezpieczny dla siebie i dla ludzi, którym przyszło z Tobą żyć.

Warto wiedzieć, że uczucia nie giną same z siebie tylko dlatego, że je zignorujemy bo są niewygodne. Uczucia bledną tylko wtedy gdy zostaną wysłuchane i uszanowane. Wtedy spełnią swoją funkcję i odejdą, dopiero wtedy zostawią Cię w autentycznym spokoju. W dzieciństwie przeżywałeś mnóstwo trudnych i bolesnych emocji, którymi nie mogłeś się wtedy zająć, bo wtedy musiałeś zbierać wszystkie siły obronne, żeby przede wszystkim z jak najmniejszymi stratami przetrwać całe lata w trudnym środowisku. Tamto zagrożenie to już na szczęście przeszłość, ale uczucia niestety nie znają pojęcia czasu. Dlatego te emocje odsunięte na bok na czas mobilizacji nie znikają, one ciągle w Tobie żyją i mogą od czasu do czasu eksplodować niewspółmiernie do obecnych zdarzeń. Albo sączyć się dzień po dniu, zatruwając Ci wiele pięknych chwil i możliwości, które niesie życie.

Wielu DDA zdarzają się niekontrolowane uczucia gniewu, albo wręcz przeciwnie paraliżującego lęku. Niektórzy tak odcięli się od uczuć, że bliscy im ludzie zarzucają im chłód, dystans obojętność i nieumiejętność otworzenia się na cudze problemy. Znaczna część DDA doświadcza depresji albo nadmiernej powagi w podchodzeniu do życia. Innych natomiast dopada dziecięca bezradność wobec wyzwań które niesie życie.. A może wręcz przeciwnie, ciągle jesteś w pełnej gotowości żeby walczyć i nie dać się.

A może już czas uwolnić się od tego.

Uczucia mają to do siebie że domagają się Twojej uwagi. Jeżeli przestaniesz je odsuwać i dopuścisz do głosu, one zwyczajnie odejdą. Nie znam lepszego sposobu niż szczera rozmowa z drugim, rozumiejącym Cię DDA. Bo jak już wiesz nie da się zdrowieć w izolacji od innych ludzi, od swoich uczuć i swoich doświadczeń.

powrót




EMOCJE - TWÓJ WEWNĘTRZNY DROGOWSKAZ

DDA z reguły nieufnie a nawet niechętnie podchodzą do uczuć. Przeżyli już tyle zawiedzionych nadziei ; albo złości która mogłaby wyrządzić krzywdę, gdyby nie silna kontrola; albo smutku, który nie był takim zwykłym smutkiem ale morzem rozpaczy, w której można by utonąć, gdyby ją wtedy dopuścić do głosu... W dzieciństwie te emocje rzeczywiście Cię przerastały, sprawiały kłopot, bo trzeba było ciągle uważać, żeby się nie wyrwały w niewłaściwym momencie. Łatwiej jest kontrolować umysł niż uczucia. Dlatego właśnie DDA, broniąc się przed zalewem emocji, w dorosłe życie przenieśli ten model reagowania: odcinanie się od serca i słuchanie głównie głowy. Ale to jest jednostronne podejście, które jak każde jednostronne podeście w gruncie rzeczy z czegoś Cię ograbia. Słabością DDA jest słaby kontakt z własnymi uczuciami. Powiedziałabym, że to jest wręcz ich pięta achillesowa. Mylą uczucia z myśleniem i nie mają dostępu do ważnych informacji, które mają przecież chronić, wspierać, pomagać w odzyskiwaniu siły, zachęcić lub zniechęcić...

Jak widzisz uczucia wcale nie bez powodu zaprzątają Twoją uwagę. Uczucia właśnie po to są, żeby zwrócić Twoją uwagę na jakiś problem, nagłośnić go, żebyś nie przeoczył czegoś ważnego. Oczywiście nie chodzi o to żeby kierować się w życiu tylko emocjami, z pominięciem rozumu (to też byłaby jednostronność odcinająca Cię od racjonalnej mądrości). Ale obydwa źródła informacji są jak najbardziej do pogodzenia.

Przez moment wyobraź sobie króla, który podczas narady wojennej wsłuchuje się w przemyślane w każdym detalu opinie generałów, strategów (rozum), aby nakreślić najlepszy plan działania, gdy w pewnym momencie wbiega zdyszany posłaniec (uczucia) z pilną wieścią z pola bitwy. Oczywiście posłaniec nie ma takiego oglądu całej sytuacji jak generałowie, jego wiedza jest cząstkowa, ale z drugiej strony wie coś czego nie widzą generałowie, co może zdecydować o przebiegu bitwy. Co robi król? Ignoruje czy poświęca tę dodatkową chwilę? Co robi posłaniec, informuje, czy narzuca swoje rozwiązania? Rolą posłańca jest poinformować króla i odejść po przekazaniu listu, a rolą króla jest podjąć decyzje znając i opinie generałów, i wieści od posłańca. Uczucia informują - Ty decydujesz.

Możesz więc uczucia traktować jak natrętów zakłócających Ci z trudem wypracowany święty spokój, a możesz traktować je jak oddanych Ci posłańców z pilną i ważną wiadomością, z którą warto się zapoznać przed podjęciem decyzji. Tak długo jak emocje są tylko posłańcami, a nie decydentami - uczucia w żadnej mierze nie mogą Ci zaszkodzić, mogą tylko pomóc. Dzięki nim przy podejmowaniu decyzji masz więcej danych i to się staje Twoim atutem a nie słabością.

powrót




DZIENNICZEK UCZUĆ

Skoro słabością DDA jest nikły kontakt ze swoimi uczuciami, następnym krokiem jest nauczenie się ich rozpoznawania i brania pod uwagę w swoim dorosłym życiu. Dla ludzi pochodzących z w miarę zdrowych domów, kontakt z uczuciami i właściwe odczytywanie informacji jakie ze sobą niosą, jest czymś tak naturalnym jak oddychanie. Ale nie dla DDA, którzy często ich nie zauważają , albo zakłamują, albo się w nich gubią i nie bardzo wiedza co z nimi począć. O tym, że problem jest powszechny i ważny niech świadczy fakt, że na terapiach dla DDA wymaga się prowadzenia własnego dzienniczka uczuć czasami przez kilka miesięcy, czasami przez rok. Zazwyczaj wieczorem przygląda się wtedy przeżytemu dniu pod kątem pojawiających uczuć.

Dzienniczek uczuć prowadzi się według schematu:
kiedy......(zdarzenie) czułem się .........(uczucie)

przykładowo:
- kiedy się obudziłem, czułem radość
- kiedy spotkałem się z X, czułem...
- kiedy oddawałem szefowi projekt, czułem
- kiedy kładłem się spać, czułem....

Już wiesz o co chodzi. Zadanie w gruncie rzeczy chociaż dla wielu DDA dosyć trudne do rzetelnego wykonania.

Najczęstszą trudnością jest nieumiejętność przypomnienia sobie uczuć towarzyszących danej sytuacji i wówczas DDA protestują, ze oni zwyczajnie nic nie czują, że mają pustkę w głowie. Jednak prawdą jest ze czujesz, bo tym się właśnie różnisz od krzesła lub podłogi, ze coś czujesz. Problemem nie jest więc brak uczuć tylko złapanie kontaktu z nimi - co wymaga treningu i po to jest właśnie dzienniczek uczuć.

Inni mylą uczucia z poglądami i zamiast czuć co czują, to wymyślają co powinni lub czego nie powinni czuć w danej sytuacji - myślę, że się cieszę,..., albo podważają sens swoich uczuć. Najczęściej są to Ci DDA, którzy starają się być zawsze w porządku. Tym osobom w przezwyciężaniu oporów zazwyczaj pomaga informacja, że nie ma czegoś takiego jak złe uczucia, co najwyżej są trudne, nieprzyjemne uczucia. No i jeszcze jedno, - uczucia znajdują się poza moralnością. Dopiero czyny rozpatrujemy w kategoriach moralności. Przecież złość nie musi prowadzić do przemocy, awantury ale może dać siłę do przeciwstawienia się krzywdzącej sytuacji w sposób godny dla jednej i drugiej strony. Uczucia to tylko informacja o jakości kontaktów z otoczeniem, i od ciebie zależy co z tą informacją zrobisz. Sama w sobie nikomu nie zaszkodzi.

Niektórzy DDA zgłaszają problem, że czują prawie w każdej sytuacji złość. Cały ich dzienniczek zapisany jest złością i jej odmianami. Kiedy ta złość jest taka dominująca, wszechobecna, warto sobie zadać pytanie czy nie jest to przykrywka dla innego uczucia. Skąd ta zamiana? Być może w Twoim chorym domu do pewnych uczuć nie wypadało się przyznawać, bo trzeba było być zawsze silnym więc nikt głośno nie mówił o smutku, albo lęku, albo bezsilności, ale jak najbardziej wypadało się w każdej dotkliwej sytuacji pozłościć. Poza tym złość daje poczucie siły - niektórym łatwiej przeżyć złość niż smutek że ktoś jednak zlekceważył, zignorował, zapomniał ... Jeżeli to dotyczy Ciebie możesz w dzienniczku pisać : poczułem złość, a pod tą złością czułem ...
Ale bywa też odwrotnie. Że dominuje uczucie wszechogarniającego smutku, które kamufluje nie wyrażaną złość. I wtedy czas dopuścić do głosu złość.

Dla wielu problemem jest zagubienie się w mnogości uczuć i nieumiejętność ich nazwania, dlatego na początku można sobie zadanie uprościć i rozpoznawać uczucia podstawowe takie jak GNIEW, SMUTEK , RADOŚĆ, STRACH , WSTYD, a po pewnym czasie zacząć sięgać do ich różnych odcieni. W załączniku znajdziesz taką poszerzoną listę uczuć.

Oczywiście prowadzenie dzienniczka uczuć nie jest sztuką dla sztuki. Ostatecznie chodzi o to, żeby wyrobić w sobie nawyk, aby w różnych sytuacjach dnia codziennego, w kontaktach z ludźmi, zadawać sobie to proste pytanie: co ja tak naprawdę w tym momencie czuję? Ponieważ to właśnie uczucia są Twoją przepustką do nowego życia, do życia w zgodzie z sobą.

powrót




ABECADŁO UCZUĆ

Najprościej rzecz ujmując uczucia informują Cię na ile dana sytuacja, rzeczywistość, relacja jest dla Ciebie ważna i czy Ci służy, czy wręcz przeciwnie. Kiedy uświadomisz sobie i nazwiesz emocje, to łatwiej będzie odkryć jaką wieść przynoszą. Takim abecadłem uczuć są następujące informacje:

lęk - informuje o możliwym zagrożeniu - uciekaj albo zachowaj ostrożność
złość - mobilizuje energię i dodaje sił żeby walczyć o to co dla Ciebie ważne .
smutek - mówi o poniesionej stracie. Domaga się przeżycia żalu po stracie, czasami żałoby i pożegnania się, a potem wyruszenia w dalszą drogę i poszukania innej formy zaspokojenia swoich potrzeb
poczucie winy - uświadamia ze naruszyłeś ważne dla siebie normy
radość - ze dobrze Ci z daną sytuacją, osobą

A teraz zobacz co się dzieje, gdy tłumisz te emocje:

kiedy tłumisz lęk - ryzykujesz wpakowaniem się w kłopoty, zlekceważeniem zagrożenia; kiedy tłumisz złość - prawdopodobnie tkwisz w sytuacjach lub związkach, które wcale Ci nie odpowiadają, co gorsza niewyrażone napięcie może powodować jakieś bóle w ciele lub czasami depresje; kiedy tłumisz smutek - nie przyjmujesz do wiadomości straty i nie szukasz innych form tego czego potrzebujesz; kiedy tłumisz wstyd - nie zmieniasz swojego zachowania i nie czynisz zadośćuczynienia.

A ponadto tłumiąc uczucia, tracisz mnóstwo energii życiowej, żeby te emocje zepchnąć do podświadomości a potem być czujnym aby nie wydostały się na powierzchnię. A przecież tę samą energię mógłbyś przeznaczyć dajmy na to na realizacje swoich marzeń...tych małych i tych niepospolitych; na realizację swoich planów... tych codziennych i tych które wyróżniają Cię z tłumu ludzi; na wyrażanie miłości i troski... tej jak chleb powszedni i tej zostawiającej ślad po Twoim istnieniu.

Wskazówki:
Polecam przeczytanie krótkiej książeczki Lucyny Golińskiej : 'Emocje: przyjaciel czy wróg' wydanej przez Instytut Psychologii Zdrowia, w której autorka tak podsumowuje swoje rozważania: 'Gdyby porównać nasze życie do żaglowca, to emocje byłyby wiatrem. Nagła zmiana wiatru wprawia żagle w łopot, brak wiatru spowalnia ruch i sprowadza martwą ciszę, zaś jego nadmiar może rzucić statek na skały. Na naukę umiejętnego żeglowania nigdy nie jest za późno'.

powrót




MEANDRY UCZUĆ

Po tych wszystkich informacjach o uczuciach możesz głośno zaprotestować i powiedzieć, ze wiele razy zdarzyło Ci się jednak posłuchać uczuć i okazało się że zareagowałeś zbyt emocjonalnie, absolutnie nieadekwatnie do sytuacji, co przyniosło Ci może więcej wstydu niż pożytku.
Zgadzam się z Tobą , całkowicie się z Tobą zgadzam - tak też może się zdarzyć.
Abecadło to jeszcze nie powieść, trzeba jeszcze umiejętnie te wszystkie znaki ze sobą łączyć, zastanawiać się, przyglądać, dokonywać wyborów...

Bo przecież jest w Tobie to skrzywdzone dziecko, które czasami się boi, czasami gniewa, czasami złości...i próbuje narzucić działanie. A przecież dziecka nie zawsze trzeba słuchać, wystarczy sie nim właściwie zająć - taka jest rola dorosłego. Żeby to lepiej zobrazować, ktoś dowiaduję się że ma raka w początkowej fazie. Czuje potężny lęk przed operacją i poprzez zwlekanie może wtedy uciekać od trudnej sytuacji, co gorsza zaczyna igrać ze śmiercią. Ale może też podjąć wszystkie środki ostrożności i zmierzyć się z tym trudnym doświadczeniem.
No a swoją drogą, kto czuje ten potężny, irracjonalny lęk? - moim zdaniem wewnętrzne dziecko, a to są zbyt poważne sprawy żeby decydowało dziecko i uczucia. Tu potrzebny jest dorosły, który ma pełny ogląd sytuacji. Można sobie popłakać w poduszkę z tego lęku, ale do szpitala jednak pójść.

No i ostatnia bardzo ważna uwaga - uczucia są ściśle powiązane z poglądami. Jeżeli wyniosło się z domu chore poglądy na życie, to nazwijmy to umownie, uczucia też będą chore i przekażą Ci fałszywe informacje. Dlatego jednym z elementów terapii jest badanie poglądów i ewentualne zmienianie ich. Przykładowo jeżeli jako dziecko słyszałaś od pijanego ojca, że kobiety to kurwy to możesz czuć nieuzasadniony wstyd pomieszany z lękiem, przy tak prostych sprawach jak ubranie podkreślające Twoją kobiecość i zmysłowość.

Tak więc w temacie uczuć trzeba oddzielić ziarno od plew. Na tym właśnie polega proces zdrowienia, który ma swój czas, bo w pewnym sensie przypomina dorastanie dziecka do dojrzałości, a to jak wiesz dzieje się stopniowo. No ale nie sposób stać się osobą dojrzałą bez dania sobie czasu na przyswojenie tego wszystkiego czego zabrakło kiedyś w chorym, alkoholowym domu.

Tak więc na początku zdrowienia rzeczywiście jest spore zamieszanie z uczuciami, bo zazwyczaj:
- ma się słaby kontakt z uczuciami bieżącymi
- część uczuć to uczucia z przeszłości, które zniekształcają widzenie rzeczywistości
- czasami za bardzo do głosu dochodzi wewnętrzne dziecko i próbuje rządzić
- jakieś uczucia reprezentują chore poglądy wyniesione z chorej rodziny
- wreszcie oprócz rozpoznawania uczuć ważne jest właściwe, nieraniące nikogo ich wyrażanie

Na szczęście:
- dzienniczek uczuć otwiera ci drogę do uczuć bieżących,
- zalegające uczucia z przeszłości wyciszają się w miarę Twoich rozmów z innymi DDA
- identyfikując się z pojęciem DDA pamiętasz że jest w Tobie i dorosły, i dziecko, i z czasem dochodzi do zdrowej integracji tych dwóch sił
- chore poglądy są stopniowo rozpoznawane i zastępowane lepszym spojrzeniem na życie
- i w tym miejscu pojawia się przestrzeń na mądrą asertywność

Tak więc praca w tych pięciu obszarach sprawia, że z czasem jednak wszystko się stabilizuje, porządkuje i uczucia pozwalają pełniej, głębiej i mądrzej przeżywać swoje życie i zdecydowanie lepiej komunikować się z innymi ludźmi.

powrót




WYRAŻANIE UCZUĆ A ASERTYWNOŚĆ

Asertywność to umiejętność wyrażania swoich uczuć, poglądów, potrzeb, pragnień w sposób szanujący własną odrębność i swój wewnętrzny świat przy równoczesnym poszanowaniu drugiego człowieka. Większość DDA ma problemy z asertywnością i porusza się w skrajnych zachowaniach uległości lub agresji, odtwarzając w ten sposób komunikację panującą w ich chorych domach. Część DDA pragnąc poprawić swoje życie zaczyna właśnie od technik asertywności. Ale w życiu tak naprawdę nie ma dróg na skróty i dlatego nierozliczenie się ze swoim dzieciństwem i nieznajomość siebie, sprowadza asertywność zaledwie do mechanicznej techniki. Bo asertywność opiera się na świadomości swoich uczuć a bez kontaktu z uczuciami to tylko jeszcze jedna gra. Natomiast uczucia wyrażane nieasertywnie, to niestety ranienie siebie, lub innych. Dlatego dopiero zintegrowanie uczuć z asertywnością stwarza nowy, lepszy rodzaj relacji.

Kiedy więc dojdziesz do punktu, w którym wyraźnie słyszysz swoje uczucia, których nie mąci już przeszłość i nierealistyczne oczekiwania wobec ludzi. Kiedy szczęśliwie masz już za sobą huśtawkę nastrojów jaka pojawia się przy odmrażaniu starych wspomnień. Kiedy z ludźmi spotykasz się na płaszczyźnie dorosłej, bo podświadomie nie szukasz w nich rodzicielskiej troski za to coraz bardziej szukasz partnerstwa i wzajemności - to jest właśnie ten moment kiedy swoim uczuciom możesz ufać jak nigdy dotąd. Ale to jest też moment, kiedy trzeba uważać aby święty gniew nie doprowadził Cię do 'świętych stosów' w związkach, w pracy, w relacjach z dziećmi. Jak łatwo, szanując swój gniew powiedzieć wtedy ileś słów za dużo lub za ostro. Nie chodzi o to żeby nie mówić, ale ważne jest jak mówić. Na tym etapie swojego zdrowienia możesz już ufać uczuciom, ale niekoniecznie swojej umiejętności ich wyrażania w sposób konstruktywny, bo w alkoholowym domu na problemy reagowało się albo zaciskaniem ust i milczeniem, albo pozwalało się na pijacką lub histeryczną ekspresję bolących uczuć. I dlatego warto te ograniczenia przekroczyć.

Wyrażanie uczuć jest niezwykle ważne bo ujawniania prawdę o osobie, jest informacją dla świata co jesteś skłonny tolerować a czego absolutnie nie, co lubisz a co Cię drażni, jakie są Twoje indywidualne granice i ile jesteś skłonny dać bez poczucia wykorzystania - i jeżeli nauczysz się podawać te informacje o sobie w sposób 'strawny' dla innych , to Twoje relacje z nimi będą szczersze, bardziej satysfakcjonujące i na głębszych poziomach, bo przy odkrytych kartach łatwiej wypracować kompromis, i łatwiej odpowiadać na nazwane potrzeby. Jeżeli jednak ta szczerość będzie w ludzi uderzać, nie szanować ich miękkich punktów, pomijać ich mocne strony i ignorować dobro jakie wnoszą w Twoje życie - to taka agresywna komunikacja poważnie nadwyręży a może nawet zniszczy niejedną relację. Uczucia informują co jest dla Ciebie właściwe, ale możesz je wyrazić tak ze przybliżysz się do oczekiwanego rozwiązania albo wręcz przeciwnie oddalisz się od niego jeszcze bardziej.
Temat ten jest o tyle istotny i wymaga odrębnego omówienia, ponieważ po swoich terapiach DDA odzyskują mnóstwo siły, czują się pewni siebie jak nigdy dotąd, co oprócz jak najbardziej dobroczynnych skutków, bywa ze przeradza się w arogancję, która niszczy związki, również te które chciałoby się utrzymać.

Asertywność uczy Cie więc jak szanując siebie, szanować też innych. I jest to kolejny milowy krok w budowaniu związków do których zawsze tęskniłeś, których szukałeś - tyle że teraz nie są to już pobożne życzenia. Kiedy za Tobą stoi przekroczenie własnej historii, głębokie poznanie siebie i zmiana komunikacji , masz szansę jak nigdy dotąd zbudować związki głęboko satysfakcjonujące dla obydwu stron. Przestajesz krzywdzić i nie pozwalasz się krzywdzić. Pojawia się taka nowa opcja na życie: wygrana - wygrana albo nie robimy 'interesów'. Zobacz jak bardzo odbiega to od tego czego dotąd doświadczałeś w swoim rodzinnym domu i dorosłym życiu i jak fajnie byłoby swobodnie zachowywać się w ten nowy sposób. Więc czas na asertywność...

powrót




TWOJA WEWNĘTRZNA STRUKTURA
EGO-DZIECKO, EGO-RODZIC, EGO-DOROSŁY
WSPÓŁPRACA CZY KONFLIKT?

Istnieje pewien nurt psychologiczny tzw. Analiza strukturalna, według której osobowość każdego człowieka składa się z trzech stanów: ego-dziecka, ego-rodzica i ego-dorosłego. Te trzy stany wpływają na siebie i odpowiadają za nasze uczucia, motywacje, poglądy i zachowania. Ostateczne reakcje człowieka zależą od tego, który stan dominuje i jaki ma charakter. Dajmy na to czy wewnętrzne dziecko jest spontaniczne, czy może smutne i nadmiernie dostosowane. Czy wewnętrzny rodzic jest krytyczny czy opiekuńczy. Czy wewnętrzny dorosły, zawiadujący tym wszystkim jest silny, czy słaby. I kto z tej całej trójki gra pierwsze skrzypce w budowaniu Twojego życia. Dlatego można powiedzieć że osobowość człowieka to wypadkowa dziecka, rodzica i dorosłego, a prowadzenie satysfakcjonującego życia w dużej mierze zależy od tego czy te trzy stany koegzystują ze sobą w sposób harmonijny. Wewnętrzna równowaga wymaga aby każdy z tych stanów dochodził do głosu, ponieważ każdy wnosi inne mocne strony w Twoje życie, dzięki czemu jest w nim miejsce i na radość, i na zasady, i na mądrość. Warto też powiedzieć że każdy z tych trzech ego, oprócz mocnych stron wnosi też specyficzne zagrożenia. Dlatego dla prawidłowego funkcjonowania osobowości ważne jest aby żaden ze stanów nie dominował i nie lekceważył pozostałych.

Bogata osobowość czerpie pełnymi garściami z darów jakie wnoszą poszczególne stany ego i aby to mogło mieć miejsce, dopuszcza do ich komunikacji, współpracy i ważenia racji - ale równocześnie nie pozwala na skrajności, które deformują zamiast wzbogacać.

powrót




WEWNĘTRZNE DZIECKO
(CHCĘ, CZUJĘ, MAM WIZJĘ)

Indie

Dla większości DDA koncepcja Wewnętrznego Dziecka stanowi możliwość powrotu do utraconego lub wręcz nigdy nie przeżytego dzieciństwa. Otwiera drogę do zabawy ale tez rozwoju. Pozwala na płaszczyźnie psychologicznej niejako powtórnie przeżyć zaniedbane niegdyś fazy dzieciństwa i rozwiązać powstałe wskutek tego problemy rozwojowe. Pojawia się przestrzeń aby Wewnętrzne Dziecko mogło wreszcie doświadczyć ufności, radości życia, własnej wartości, autonomii, kompetencji, miłości i poczucia indywidualnej misji w życiu. Oczywiście nie wszystko od razu, ale jak najbardziej w miarę otaczania go mądrą troską i poświęcaniem mu należytej uwagi.

Według analizy strukturalnej, najprościej rzecz ujmując, każdy nosi w sobie dziecko. Na skutek otoczenia w którym się wzrastało może ono zachować swój pierwotny stan i pozostać Dzieckiem Spontanicznym, lub pod wpływem trudnych doświadczeń wykształci się nowy stan ego-Dziecko Zbuntowane lub ego-Dziecko Przystosowane. Dziecko Spontaniczne odpowiada za radość życia, zabawę, kreatywność, ciekawość świata i ludzi, ale jego słabą stroną jest niezorganizowanie oraz tendencja do nieodpowiedzialności i lekkomyślności. Dziecko zbuntowane ma odwagę do przeciwstawiania się ogółowi, zawalczenia o swoje, ma natomiast problemy ze współpracą i bliskością. Dziecko nadmiernie przystosowane potrafi wtopić się w tłum i bezkolizyjnie żyć w społeczeństwie, ale za wyrzekanie się siebie płaci nijakością, uległością a nawet depresją. Tak więc Pozywywna strona Dziecka wnosi śmiech w Twoje życie, snuje marzenia, dostrzega piękno świata, cieszy sie sobą i z bycia z ludźmi, jest źródłem twórczości, odkryć i rewolucyjnych zmian. W opcji negatywnej Dziecko moze mieć słomiany zapał, albo na okrągło płakać i się użalać lub buntować się czy trzeba czy nie trzeba.

Dlatego właśnie Ego-Dziecko w Twoje dorosłe życie wnosi dominujące uczucia, odpowiada za radość życia, bunt lub pesymizm wyolbrzymiający problemy; dąży do bliskości i zabawy, walczy lub wycofane stroni od ludzi. Sam najlepiej znasz swoje wewnętrzne dziecko, widzisz jego charakterystyczny rys, niepowtarzalność i mocne strony, ale ponieważ wychowało się w chorym domu dostrzegasz też to co wymaga skorygowania. Ty sam najlepiej wiesz czy Twoje Dziecko jest spontaniczne, zbuntowane czy nadmiernie przystosowane i z jakich niezaspokojonych potrzeb biorą się jego słabości. Jeżeli to dostrzeżesz a następnie wyjdziesz na przeciw jego deficytom rozwojowym - to wtedy ono rozkwitnie i da z siebie to co najlepsze : obdarzy Cię energią, doda życiu kolorów i piękna, nie pozwoli Cię zaszufladkować i zaprosi do budowania wspaniałych związków. Bo to właśnie stan ego-Dziecko ma tę moc sprawczą żeby życie było fascynujące i nieprzeciętne. To jest jego najmocniejszą stroną.

Warto pamiętać że każdy błysk geniuszu ma swój początek w wewnętrznym dziecku, które jest ciekawe, odkrywcze, twórcze i nie poddaje się łatwo utartym poglądom. To właśnie w Dziecku bierze początek odkrycie Ameryki, wyprawa w kosmos, teoria względności bo to właśnie ten stan ego ma odwagę na własne marzenia, wizje i niezgodę na utarte schematy. To Ono wspina się na szczyty sztuki - bo nie boi się czuć i wyrażać więcej niż inni, bo nie boi się być osobą niepowtarzalną i wyjątkową.

I nawet jeżeli Dziecko zostało mocno poturbowane przez życie w swym alkoholowym domu, to jeżeli dasz mu to czego zabrakło kiedyś, to ono wróci do swojego pierwotnego stanu siły, radości, kreatywności i w nieprawdopodobny sposób wzbogaci Twoje życie.

Na koniec warto zauważyć, że niektórzy DDA braki swojego dzieciństwa próbują kompensować nadmiernym skupieniem się na swoich biologicznych dzieciach. Taka postawa jest o tyle niebezpieczna, że z jednej strony DDA nadal nie otrzymuje tego co potrzebuje, a z drugiej strony nadmiernie się poświęcając wyrządza krzywdę swoim biologicznym dzieciom, które nie muszą się liczyć z potrzebami innych.

Tym DDA - zbyt poważnie biorącym świat, poświęcającym siebie, rezygnującym ze swoich potrzeb i marzeń, starającym się być idealnymi rodzicami dla swoich biologicznych dzieci zaniedbując przy tym siebie - im terapeuci polecają następującą wizualizację: proszę wyobrazić sobie że od teraz masz jeszcze jedno dziecko (tu wstaw swoje imię). Biologiczne i to swoje wewnętrzne. Proszę troskę, miłość i uwagę ofiarować każdemu z nich, żadnego z nich nie zaniedbując, żadnego nie faworyzując. Równocześnie warto pamiętać że to zaniedbane dotąd wewnętrzne dziecko może nosić w sobie dużo smutku, albo dużo złości, może zadawać mnóstwo pytań, kiedy wreszcie zostało zauważone - tym samym wymagać rzeczywiście sporo uwagi. Żeby się uspokoiło warto mu obiecać, ze nigdy już nie będzie opuszczone. Z drugiej strony nie można pozwolić, aby to wewnętrzne dziecko zaczęło stawiać warunki i dominować. Przy całym współczuciu i chęci naprawienia krzywd z przeszłości, należy pamiętać że każde dziecko potrzebuje również granic, potrzebuje wiedzieć ze w zdrowym domu dziecko nie rządzi; ze jest wprawdzie wysłuchane, brane pod uwagę ale ostatecznie to dorosły w ważnych sprawach decyduje.

Indie

powrót




WEWNĘTRZNY RODZIC
(MUSISZ, POWINIENEŚ,
POMOGĘ , POKAŻĘ CI)

Indie

Dobrze ukształtowane ego-Rodzic jest niezbędne do prawidłowego rozwoju ego-dziecka. Wyróżnia się dwa typy Rodzica: krytycznego i opiekuńczego. Obydwa mają swój specyficzny, pozytywny wkład. Ego-rodzic krytyczny jest zdrową przeciwwagą dla beztroski, żywiołowości i często nieodpowiedzialności wewnętrznego dziecka. Natomiast ego-rodzic opiekuńczy jest bardzo potrzebny gdy dziecku smutno lub gryzą je jakieś problemy albo gdy trzeba zająć się niezaspokojonymi potrzebami dziecka. Rodzic krytyczny stoi więc na straży zasad, porządku, pracowitości, utartych ścieżek. Jest bardzo praktyczny - ustala cele i kontroluje postępy. Dzięki takiej postawie żywiołowa energia dziecka, jego wizje ukierunkowane są na konkretne przedsięwzięcia i dziecku czas i marzenia nie przeciekają przez palce. Gdy reaguje rodzic krytyczny to dziecko oprócz zabawy i pasjonujących pomysłów, ma tez dorastać do odpowiedzialności i zadań jakie stawia życie. Natomiast rodzic opiekuńczy pochyla się nad losem swojego dziecka, stara się rozumieć, pomagać, dodawać otuchy i akceptować niezależnie od wyników. Tak więc rodzic krytyczny mobilizuje, rodzic opiekuńczy trochę odpuszcza i pozwala odetchnąć. Dla jednego w centrum uwagi są wyniki i osiągnięcia, dla drugiego potrzeby dziecka. W życiu człowiek potrzebuje jednej i drugiej postawy. Zazwyczaj jest jednak tak ze człowiek ma w sobie bardziej uwewnętrzniony jeden model ego-rodzica, model wyniesiony z własnego domu. Dlatego ego-rodzica działa w sposób nawykowy, automatyczny, wg przejętego programu i w związku z tym specjalnie się nie zastanawia która postawa będzie w danym momencie bardziej służyć Dziecku. Dlatego tak bardzo jest potrzebne mocne ego-Dorosły, które bada, analizuje, wybiera najwłaściwsze opcje. To właśnie Dorosły ma rozeznawać kiedy dla dziecka będzie lepsza dyscyplina, a kiedy warto poluzować. Dorosły jest również świadomy tego, że skrajne postawy rodzica pomimo najszlachetniejszych motywów, tak naprawdę nie służą dziecku. Wie że nadmierny krytycyzm zabija motywację i indywidualność; wie też że nadmierna opieka wpędza w wyuczoną bezradność. Tak więc Dorosły ma na celu korygować wszelkie wybujałe postawy w kierunku większego umiaru.

W tym miejscu warto sobie zadać pytanie jak ta koncepcja może służyć DDA w osiąganiu lepszego życia skoro rodzic prawdziwy, ten naturalny miał często tak szkodliwy wpływ swoje dziecko.

Można powiedzieć, że nadrzędnym doświadczeniem wszystkich DDA jest fizyczna lub emocjonalna utrata swojego rodzica. Niestety nierzadko była to utrata nie tylko rodzica uzależnionego, ale również tego współuzależnionego, który na skutek alkoholizmu współmałżonka i kierowania swojej uwagi na ten palący problem, często nie potrafił poświecić zdrowej uwagi swoim dzieciom. DDA wzrastali więc w poczuciu opuszczenia i tęsknoty za kochającym, mądrym rodzicem. Doświadczali z jednej strony uczuć żalu, smutku, z drugiej zaś strony gniewu. Naprzemiennie przeżywali nadzieję i rozczarowanie, miłość i nienawiść, tęsknotę za bliskością i lęk przed ponownym zaufaniem.

Z tych powodów dla wielu DDA niezwykle pomocna wydaje się koncepcja, że rozwiązaniem jest stać się swoim własnym kochającym i mądrym rodzicem. Kochającym rodzicem, który rozumie specyficzne problemy swojego wewnętrznego dziecka, rozumie jego utracone dzieciństwo i związane z tym niezaspokojone potrzeby emocjonalne, które stara sie zaspokoić najlepiej jak to jest możliwe w dorosłych już przecież realiach - bo przecież niezależnie od zranień i braków jest się dorosłym dzieckiem alkoholika. Z drugiej strony mądry rodzic wie ze oprócz akceptacji i miłości, która szczególnie na początku zdrowienia jest niezwykle ważna, równocześnie zachęca swoje wewnętrzne dziecko do dalszego rozwoju, stawia mądre wymagania i ograniczenia, dzięki czemu koncepcja wewnętrznego dziecka ma prowadzić do pozytywnych zmian, do stopniowego dojrzewania osobowości a nie jej infantylizowania.

Indie

powrót




WEWNĘTRZNY DOROSŁY
(ZASTANOWIĘ SIĘ)

Ego-Dorosły to ten stan osobowości, który stara się żyć w sposób świadomy, wykraczając poza instynktowne zachowania Dziecka i nawykowe zachowania Rodzica. Jego mocną stroną jest zbieranie informacji, analizowanie ich pod kątem uczuć i poglądów, patrzenie na 'za' i 'przeciw' i po zbadaniu problemu podejmowanie optymalnych decyzji. Oczywiście nie jest tak, że Dorosły w jakikolwiek sposób wyklucza pozostałe dwa stany ego. W gruncie rzeczy dobrze ukształtowany Dorosły wsłuchuje się w głosy Dziecka i Rodzica, bo Dziecko ma lepszy dostęp do świata uczuć, a Rodzic odciąża Dorosłego z analizowania rzeczy typowych, które nie stwarzają problemu i nie wymagają gruntownej analizy. Dorosły ma więc pozwalać Dziecku, kiedy jest na to czas i pozwalać Rodzicowi kiedy pojawia się kryzys i trzeba działać szybko.

Dla zdrowej osobowości dobrze jest gdy Ego-Dziecka i Ego-Rodzica nie są ani skrajnie niskie, ani skrajnie wysokie. Wtedy wnoszą swoje mocne strony, nie powodując zagrożeń. W przypadku Dorosłego im jest mocniejszy, tym lepiej dla jednostki, dla kształtu jej życia i charakteru relacji z innymi ludźmi. Mocny Dorosły jest świadomy że do prawidłowego funkcjonowania jednostki są potrzebne wszystkie stany ego i potrafi mądrze łączyć elementy Dziecka i Rodzica dzięki czemu życie człowieka staje się wielowymiarowe. Im lepiej rozwinięty Dorosły - to znaczy im bardziej świadomy - tym łatwiej mu szybko przywołać do porządku Dziecko i Rodzica, gdy swoim zachowaniem zaczynają szkodzić człowiekowi. Ego-Dorosły odpowiada za inteligencję emocjonalną człowieka.
Jeżeli jest skrajnie słaby i Dziecko lub Rodzic szaleją w niepohamowany sposób, wówczas stwarza się przestrzeń dla chorób psychicznych jednostki lub jej nieprzystosowania społecznego. Warto przy tym dodać że tak jak charakter Dziecka i charakter Rodzica w dużej mierze jest nam dany przez los, tak ego-Rodzica możemy budować przez całe swoje życie i właśnie dzięki Jego mądrości, przenikliwości widzenia, tak wspierać lub korygować wewnętrzne dziecko lub wewnętrznego rodzica, aby osobowość człowieka rozwijała się w miarę harmonijnie a więc z pożytkiem dla niego, dla świata i ludzi których spotyka w swoim życiu. Dorosły jest również tym stanem Ego, które najlepiej sobie radzi w sytuacjach konfliktowych, ponieważ nie pozwala aby dziecięce lub rodzicielskie uczucia zdeformowały zaistniały problem. Dorosły jest nastawiony na optymalne rozwiązania. Jeżeli zanalizuje problem to potrafi zrobić dwa kroki do tyłu i przeprosić, albo wręcz przeciwnie, spokojnie ale stanowczo nie ustąpi ani o milimetr - w zależności od tego co uzna za właściwsze po zebraniu informacji, uczuć i różnych za i przeciw. Zawsze jest też gotowy zmienić zdanie, jeżeli nowe okoliczności lub nowa wiedza zmienia obraz sytuacji.

powrót




INTEGRACJA

Himalaje Indyjskie.

Przyjmując tożsamość bycia Dorosłym Dzieckiem Alkoholika, dzięki temu pojęciu DDA ma niejako nieustannie przypominane ze pomimo ogromnej tęsknoty za utraconym dzieciństwem, jest już osobą dorosłą której wcale w procesie zdrowienia nie służy obsuwanie się w infantylizm w relacjach z ludźmi. Z drugiej strony pojęcie bycia DDA przypomina, ze pomimo dorosłego wieku osoby, aspekt dziecka nie powinien być pomijany w procesie integracji.
W zdrowych relacjach z drugą dorosłą, osobą wskazane jest aby DDA wystrzegali się przyjmowania postawy zarówno dziecka jak i rodzica, gdyż przyjmowanie takich postaw sprzyja wchodzeniu w role zależne lub kontrolujące, co utrudnia prawidłowe kontakty ze światem i ludźmi.

Ponieważ jednak DDA w większości nie doświadczyli dobrego dzieciństwa ani też mądrej miłości rodziców, wielu z nich bardzo pomaga koncepcja wewnętrznego dziecka i wewnętrznego rodzica. Z jednej strony koncepcja pozwala wykształcić w sobie brakujący fragment osobowości, z drugiej strony dzieje sie to w sposób bezpieczny, terapeutyczny tzn z zachowaniem swojej dorosłości w relacjach zewnętrznych i z uwzględnianiem realiów dorosłego życia.

Warto przy tym zauważyć, że w prawidłowo przebiegającym procesie terapeutycznym następuje integracja dziecka i rodzica, z czego wyłania sie poczucie własnego, niepowtarzalnego, dojrzałego 'ja' w którym szanowane są potrzeby i dziecka, i rodzica, i dorosłego. Dzięki czemu w życiu jest przestrzeń na zabawę, kreatywność, marzenia, emocjonalność (dziecko), z drugiej strony na porządek, reguły, wymagania, naukę, pracę (rodzic) - i wreszcie na wgląd w siebie, na refleksję i decyzyjność 'co i w jakich proporcjach w danym czasie będzie najwłaściwsze' (dorosły). Kiedy następuje integracja każdego z tych aspektów, DDA ma ogromną szansę na to żeby prowadzić życie barwne i interesujące, ale też odpowiedzialne i mądre.

powrót




RÓWNOWAGA W BYCIU RODZICEM I DZIECKIEM
a
RÓWNOWAGA W DAWANIU I BRANIU

Dla większości DDA znalezienie tej równowagi jest niezwykle trudne, z tej choćby przyczyny iż alkoholowe domy pogrążone były w skrajnej nierównowadze. Dlatego wchodząc w dorosłe życie jedni przyjmują rolę opiekunów, ratowników, bohaterów. Ci, nadmiernie identyfikując się z rodzicielską stroną swej osobowości, mają problem z nadodpowiedzialnością wobec innych, którym matkują, ojcują - często kosztem swoich potrzeb, swoich marzeń, swoich sił, czasu wolnego. Drudzy zaś okopują się na pozycjach dzieci, które od innych dorosłych osób oczekują troski, opieki, nieustannej wyrozumiałości i bezwarunkowej akceptacji jakiej nie zaznali w dzieciństwie - co niestety wpycha ich na tory nieodpowiedzialności i roszczeniowości w kontaktach z innymi. Jednym z największych minusów trwania w takich postawach są podupadające, coraz mniej satysfakcjonujące relacje z innymi ludźmi oraz towarzyszące temu intensywne, nieprzyjemne uczucia. DDA nadmiernie dający, czują się wykorzystani, przemęczeni, rośnie w nich poczucie krzywdy, złości i nierzadko zaczynają przyjmować postawę oskarżycielską. Natomiast DDA nastawieni na branie, po pewnym czasie doświadczają krytyki i odrzucenia, a co za tym idzie poczucia winy i poczucia niskiej wartości - co skłania ich w kierunku przyjmowania postawy obronnej. Obydwie postawy mają niestety zazwyczaj charakter sztywny, bo też i przyjmowane role w rodzinnym domu też miały charakter sztywny.

Te skrajne postawy powodują że DDA niezwykle trudno stworzyć zdrową relację zarówno w życiu osobistym, jak i zawodowym.

Jednak uświadomienie sobie tych ograniczeń, tego niezdrowego dziedzictwa wyniesionego z zaburzonego domu, daje szansę na zweryfikowanie swoich postaw w kierunku większej równowagi. Dostrzegając szkodliwe skutki takich skrajnych postaw, DDA może sobie zadać pytanie czy w konkretnej relacji jest bardziej rodzicem czy dzieckiem, i adekwatnie do odpowiedzi może zmniejszyć opiekę lub zwiększyć troskę o tę drugą osobę - dzięki temu w miejsce rodzica lub dziecka pojawi się zupełnie nowa jakość, pojawi się dorosły. A przecież jednym z warunków udanego związku partnerskiego czy przyjacielskiego, jest związek dwóch emocjonalnie dorosłych osób, które potrafią stworzyć związek oparty na wzajemności, czyli naprzemiennym dawaniu i braniu.

powrót




... RÓWNOWAGA W DAWANIU I BRANIU NA GRUNCIE ZAWODOWYM

Podobnie ma się rzecz z pracą, jedni DDA przyjmują na siebie nadmierne obciążenia a pracując za trzech, nierzadko czują się bohaterami w firmie (co niewątpliwie podnosi ich poczucie wartości), ale niestety kosztem swoich sił i czasu co z reguły odbija się ujemnie na rodzinie i własnym życiu osobistym. Smutną stroną tej postawy jest również to, że rzadko za swoją intensywną i ofiarną pracę dostają adekwatne, zwiększone wynagrodzenie - niestety podobnie jak w rodzinie alkoholowej bardzo szybko dochodzi do sytuacji, w której nadmierne zaangażowanie traktowane jest jako rzecz oczywista, co prowadzi do poczucia wykorzystania. W ten sposób DDA zupełnie nieświadomie odtwarza układ rodzinny w którym kiedyś uczestniczył.

Drudzy DDA, z przewagą nieodpowiedzialności, często zachowują się w pracy jak biedne, niezaradne dzieci oczekujące od swoich pracodawców postaw opiekuńczych, nadmiernej wyrozumiałości, pobłażliwości albo przyjmują postawę skrzywdzonych przez życie ofiar, którym należą się jakieś szczególne względy i preferencje. Nastawienie takie nierzadko wywołuje w nich nieadekwatne do sytuacji poczucie krzywdy z powodu wymagań, nagan czy konsekwencji. Warto aby zrozumieli i pogodzili się z tym, że przecież praca to nie wytęskniony dom rodzinny, to nie grupa wsparcia, to nie grupa terapeutyczna, ale miejsce w którym zarabia się na życie, miejsce na przejawianie dorosłej strony osobowości, miejsce na kompetencje i zaangażowanie w zamian za pobierane wynagrodzenie. Że w pracy na tym właśnie polega równowaga w dawaniu i braniu.

Robiąc analizę swoich postaw w związku, w gronie przyjacielskim i na gruncie zawodowym warto unikać oskarżeń i podejść ze zrozumieniem do tego, że przyjęte role były przecież odpowiedzią na brak równowagi w rodzinie i stanowiły rodzaj dostosowania się do chorego układu, że wreszcie pozwalało to najlepiej jak się umiało przetrwać tamte trudne, nierzadko traumatyczne lata. Rozumiejąc przeszłość i jej ograniczenia, można równocześnie zrobić dla siebie coś lepszego niż powielanie starych i nieprzystających już do obecnego życia wzorców. Można odnaleźć i wypracować równowagę w dawaniu i braniu, co wielu DDA pozwoli nadać relacjom osobistym i zawodowym nowy, bardziej satysfakcjonujący kształt.

powrót




ZRÓWNOWAŻONE ZASOPOKAJANIE SWOICH POTRZEB
a
POCZUCIE SZCZĘŚCIA

Obok kształtowania zrównoważonych relacji w świecie zewnętrznym, a więc na gruncie rodzinnym, przyjacielskim czy zawodowym - nie mniej ważne jest zbudowanie równowagi w swoim świecie wewnętrznym. W gruncie rzeczy bez tej wewnętrznej, osobistej harmonii trudno jest wchodzić w harmonijne i satysfakcjonujące relacje międzyludzkie.

Tymczasem DDA często towarzyszy smutek, albo gniew, albo zmęczenie do upadłego, albo jakaś szalona hulanka - i pomimo różnych starań dosyć trudno przychodzi im doświadczanie pogodnego odbierania swojego życia. Z jednej strony wynika to z utraconego dzieciństwa i niezintegrowanych trudnych uczuć z tamtego okresu. Z drugiej strony wiąże się to z nieumiejętnością dobrego dbania o siebie, bo skupienie na alkoholowych problemach odciągało kiedyś uwagę od odczuwania i zaspokajania rzeczywistych potrzeb dziecka. Co gorsza niedostrzeganie i niezaspokajanie tych potrzeb w przeszłości nie dało praktycznej wiedzy jak w sposób zdrowy dbać o siebie w życiu dorosłym tak aby towarzyszyło temu pogodne poczucie zadowolenia z życia i z siebie.

Kiedy pojawiają się przykre uczucia, tęsknoty albo frustracje, wówczas bardzo często jest to sygnał, że coś ważnego jest w Twoim życiu zaniedbane, zignorowane, odsunięte na dalszy plan. Warto wtedy dotrzeć do źródła tych odczuć. Aby jednak nie błądzić po omacku, tym bardziej że alkoholowy dom nie wyposaża DDA w praktyczną wiedzę o potrzebach, warto zaznajomić się z podstawowymi potrzebami ludzkimi, wtedy przynajmniej wie się czego szukać. A wielu DDA żyjąc przez tyle lat w chorym środowisku, tak się negatywnie wytrenowało w nieodczuwaniu lub ignorowaniu swoich potrzeb, że w dorosłym życiu naprawdę nie uświadamia sobie czego im tak naprawdę brakuje. Dlatego DDA podczas swojego zdrowienia oprócz przerobienia lekcji na temat swoich uczuć często też mają do wprowadzenia w życie lekcję o potrzebach.

Punktem wyjścia do konstruktywnych zmian jest uświadomienie sobie, że człowiek ma równolegle potrzeby cielesne, intelektualne, emocjonalne i duchowe i wyraźne deficyty w którymkolwiek z tych obszarów nie pozwalają się cieszyć pełnią życia. Znajomość tych czterech sfer pozwala Ci być 'bliżej siebie'. Dzięki temu nie musisz już szukać na zewnątrz recept na własne szczęście, bo nagle widzisz że wszystkie istotne odpowiedzi są w Tobie a Ty potrafisz do nich dotrzeć. Taka świadomość własnych potrzeb staje się Twoją indywidualną mapą docierania do właściwego dla siebie szczęścia. Dzięki temu stajesz się odporny na 'dobre rady' lub utyskiwania innych jak powinieneś żyć, ale równocześnie stajesz się też bardziej tolerancyjny dla innych że wybierają inne niż Twoje rozwiązania; przestajesz to porównywać bo wiesz że ludzie mają różne i w innym natężeniu niezaspokojone potrzeby, dlatego wybierają tak różne działania żeby zrównoważyć swoje życie. To tłumaczy dlaczego jeden DDA podczas zdrowienia potrzebuje bardziej skupić się na przyjaźniach, inny na poprawie swojego bytu materialnego a np kolejny podejmuje dalszą naukę. Odpowiedź tkwi w najbardziej uwierających potrzebach. Rozpoznawanie swoich potrzeb ma jeszcze tę zaletę, że możesz dać wyraz swojej niepowtarzalności w sposób niewydumany, nieobliczony na tani poklask, ale jak najbardziej prawdziwy, bo wypływający z głębi Twojej istoty. A slogan o byciu sobą przestaje być wtedy sloganem lub pozą, bo opiera się na Twojej autentyczności. Jakkolwiek nadal jesteś ciekawy doświadczeń innych ludzi, to jednak korzystasz z nich w sposób świadomy, wsłuchując się w siebie co do Ciebie pasuje, a co jednak nie.

Kolejną zaletą pogłębionej świadomości swoich potrzeb jest zwiększone prawdopodobieństwo ich właściwego zaspokojenia. To trochę tak jak z gotowaniem, jeżeli czujesz że brakuje soli, to brakuje soli i wiesz że dodawanie więcej pieprzu raczej nie poprawi smaku potrawy - więc nie kombinujesz. Podobnie dzieje się z Twoim życiem, wyczuwasz czego brakuje i skupiasz się dokładnie na tym czego Ci trzeba żeby życie odzyskało swój smak. Wówczas Twoje działania stają się bardziej celne i efektywne. Mało tego (ponieważ poruszasz się w obszarach rzeczywiście dla Ciebie istotnych) gwałtownie rośnie Twoja motywacja i uzyskujesz mnóstwo energii do działania. Kiedy człowiek działa w obszarach bo tak trzeba, bo tak jest racjonalnie, to wtedy często idzie jak po grudzie, kiedy porusza się w obszarach do których tęskni każdą komórką ciała, to wtedy dostaje skrzydeł.

I jeszcze jedna niezwykle istotna sprawa. Świadomość swoich potrzeb pozwala zaspokajać je w sposób konstruktywny, co w dużej mierze uwalnia od różnych uzależnień i kompulsywnych zachowań. Kiedy jesteś głodny to jesz, kiedy potrzebujesz bliskości to spotykasz się z rzeczywiście bliskimi Ci ludźmi i przy takim podejściu życie staje się o wiele prostsze. Wie że nie chodzi o to żeby dawać sobie więcej tego co już się ma, ale żeby zmniejszyć rzeczywiste braki. Dlatego jeżeli brakuje miłości to tego braku nie zagłusza dajmy na to pieniędzmi, a gdy brakuje zabawy to wie że nie zastąpią jej żadne dyplomy i osiągnięcia. Natomiast człowiek, nieświadomy swoich prawdziwych potrzeb, odczuwa frustrację wynikającą z wewnętrznych deficytów, ale działając po omacku odpowiada na nią nie na temat, byle tylko choć na chwilę zagłuszyć pojaiwiający sie dyskomfort. Dlatego ludzie tak często potrzebę bliskości zagłuszają alkoholem, jedzeniem, zakupami, seksem. W nadmiarze i nie na temat. W najlepszym wypadku znieczulą się na chwilę nie rozwiązując swoich rzeczywistych problemów; w najgorszym uzależnią się. A uzalężnić można sie nie tylko od alkholu czy narkotyków, ale również od hazardu, religii, jedzenia, mechanicznego seksu, pracy a nawet innego człowieka. Gdy zaspokajanie potrzeb staje się jednowymiarowe i nieadekwatne, to niestety staje się to pułapką a nie przepustką do lepszego życia.

Bywa że DDA po rozpoznaniu swoich potrzeb nie bardzo wiedzą jak je zaspokajać, np ktoś tyle czasu poświęcał pracy że nie wie już jak się bawic albo dawno temu odsunął się od ludzi. Fenomenem grup DDA jest to że na marginesie zdrowienia, zaspokajają one wiele istotnych potrzeb. Nie twierdzę że wszystkie, ale jednak Program wielu osobom zaspokaja głód wiedzy, bliskości czy sensu życia. Nierzadko bywa że pojawiają się nieoczekiwane rozwiązania na zaspokajanie swoich potrzeb materialnych, ktoś komuś użyczy mieszkania; ludzie o podobnych zainteresowaniach otwierają wspólne firmy ... Oczywiście nie jest to panaceum na wszystkie bolączki i żadna najlepsza nawet grupa nie zastąpi życia, poza tym nie każdy lubi udzielać się w grupach, ktoś może preferować bardziej prywatne spotkania. Ale warto wiedzieć że dla wielu jest ona dobrym początkiem w nauce zaspokajania swoich potrzeb i wychodzenia życiu na przeciw już z zupełnie inną energią - energią obfitości a nie braku.

Czy zaspokajanie swoich potrzeb jest egoizmem? - myślę że jeżeli obejmuje to wszystkie cztery sfery to jest to zdrowy egoizm, który w efekcie końcowym umożliwia dawanie światu z siebie to co najlepsze bez wypalania się. Kiedy jakieś ważne potrzby są ignorowane, to człowiek dosłownie więdnie w oczach i tak naprawdę niewiele ma do zaoferowania, bo kontakuje sie ze światem z poziomu braku a nie pełni. Kiedy natomiast człowiek w zdrowy sposób dba o siebie i rozwija sie harmonijnie, wówczas zaczyna kwitnąć i ma mnóstwo dobrego do dania światu w zgodzie z własnymi talentami i swoją wyjątkowością.

powrót




WIĘCEJ INFORMACJI ZNAJDZIESZ NA STRONIE
JOANNY DUDNICZENKO (PSYCHOTERAPEUTY UZALEŻNIEŃ):
DDA - inspiracje i rozwój

Himalaje Indyjskie. Widoczek

fot. Joanna Dudniczenko

powrót




;